Jan Kasprowicz urodził się w 1860 roku w Szymborzu, które obecnie stanowi dzielnicę Inowrocławia. Kiedy tylko nauczył się chodzić, trudno było go już zatrzymać. Chłopak gnał przed siebie, nie zważając na nic i napawał się przepiękną przyrodą rodzinnych Kujaw. Wyjątkowa wrażliwość na przyrodę dała o sobie znać w wielu jego późniejszych dziełach. Znacznie ważniejszą rolę odegrała jednak pasja do pieszych wędrówek, które zaprowadziły go do najbardziej spektakularnego wydarzenia w swoim życiu.

Jan Kasprowicz

Nocny spacer

Kasprowicz jako dziecko nabawił się śmiertelnej choroby. Szczęśliwie udało mu się wyzdrowieć, co rodzina uznała za cud zesłany przez Boga. Od tamtej pory chłopak był oczkiem w głowie swoich krewnych. Zawsze ktoś pilnował, aby nie stała mu się krzywda. Sam doceniał troskę swoich bliskich, ale powoli zaczynał mieć dość ich nadopiekuńczości. W związku z tym miał w zwyczaju wymykać się z rodzinnego domu pod osłoną nocy, aby choć przez chwilę pobyć w samotności. Zazwyczaj zabierał pochodnię i zapuszczał się w głąb okolicznego lasu.

Od kilku dni nieustannie padał deszcz, więc ziemia była wilgotna. Młodzieniec ostrożnie przedzierał się przez zarośla, aby się nie poślizgnąć. Wtem kilka metrów od siebie zauważył parę oczu połyskującą w świetle księżyca. Słusznie założył, że stanął właśnie naprzeciwko dzika, który nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Jan Kasprowicz obrócił się na pięcie i czym prędzej pognał przed siebie, umykając przed rozjuszonym zwierzęciem. Na horyzoncie widział już światła przy zabudowaniach, więc znajdował się coraz bliżej skraju lasu. Nagle potknął się jednak o wystający korzeń, upadł na zbocze pokryte wilgotną ściółką i zaczął szybko zjeżdżać w dół. Nagle spanikował, gdyż myślał, że zbliża się do kamiennej ściany, ale za nic nie mógł wyhamować. Wówczas nachylił głowę, zamknął oczy i z impetem przedarł się przed poszycie maskujące wejście do groty, w której właśnie się znalazł.

Niesamowite odkrycie

Jan Kasprowicz był zdezorientowany, ale szybko otrząsnął się i zerwał się na równe nogi. To co zobaczył wprawiło go w osłupienie. Przez szczeliny w sklepieniu wpadała do środka księżycowa łuna, która odbijała się od góry kosztowności usypanej na środku jaskini. Były tam monety, puchary, biżuteria, a także dzieła sztuki. Chłopak spędził tam dwie godziny, nie mogąc oderwać wzroku, a później wrócił do domu. Kiedy obudził się kolejnego dnia mógł już racjonalnie myśleć i zaczął opracowywać plan przejęcia majątku. Tej nocy wyniósł z domu dwa drewniane kufry, położył je na taczce i wrócił na miejsce. Zabrał tyle kosztowności ile tylko mógł unieść. Jeśli chodzi o Jana Kasprowicza, krzak dzikiej róży nie był tylko jednym z najpopularniejszych dzieł artysty, ale również miejscem zakopania skarbu. Wszystkie kosztowności zostały zakopane nieopodal rodzinnej działki właśnie pod taką rośliną. Innym wybitnym utworem był Jan Kasprowicz „Dies Irae”, w którym podmiot liryczny prowadzi dyskusję z Bogiem i jest rozczarowany jego postawą wobec ludzi. Podobne nastawienie cechowało również poetę, który był sfrustrowany, że znalazł taką fortunę, a prawdopodobnie nie starczy mu życia, aby wszystko wydać. Ta świadomość była dla niego niezwykle przytłaczająca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *