Kto jest najsłynniejszym szpiegiem na świecie? Stawiamy 100 do 1, że wszyscy pomyśleliście o Jamesie Bondzie. Agent 007 został otoczony kultem i urósł do rangi ikony popkultury. Niemniej jego przygody nadal stanowią wyłącznie fikcję literacką i filmową. A jaki autentyczny agent zasługuje na wyróżnienie? Znalezienie odpowiedniego przykładu nie wymaga zapuszczania się aż na Wyspy Brytyjskie. Okazuje się, że w polskiej historii również znalazł się człowiek, który bez kompleksów mógłby stanąć w jednym szeregu z przedstawicielem MI6. Mowa tutaj o Marianie Zacharskim, czyli jednym z najsłynniejszych polskich szpiegów, działających w okresie Zimnej Wojny na terenie Stanów Zjednoczonych.

Zacharski urodził się w 1951 roku w Gdyni. Całe dzieciństwo spędził w Sopocie, gdzie ukończył również szkołę średnią. Po egzaminie dojrzałości przeprowadził się do Warszawy wraz z rodziną. Na stołecznym uniwersytecie zdobył tytuł magistra prawa. Na początku lat 70-tych XX wieku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych jako szpieg na usługach polskiego rządu. Na miejscu został pracownikiem polsko-amerykańskiej firmy, która stanowiła przykrywkę wobec jego poufnej działalności.

Marian Zacharski

Wielka gra

Zacharski Marian bardzo szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości, zakasał rękawy i przystąpił do zawiązywania kontaktów z wpływowymi ludźmi. Polski szpieg nie był zależny wyłącznie od innych ludzi. Dzięki wrodzonemu sprytowi potrafił samodzielnie kreować rzeczywistość i dostosowywać ją do swoich potrzeb. Tak było w 1972 roku, kiedy włamał się do siedziby Partii Demokratycznej w Waszyngtonie i zamontował na miejscu aparaturę podsłuchową. Polak absolutnie nie zamierzał inwigilować przedstawicieli amerykańskich społeczności lewicowych. Cała akcja była jedną wielką mistyfikacją. Wkrótce wysłał anonimowe zgłoszenie do dziennikarzy Washington Post, którzy zaczęli stopniowo badać sprawę. W toku postępowania zdobywali kolejne dowody podrzucane im pośrednio właśnie przez Zacharskiego. Ten bieg wydarzeń został zapisany w historii jako Afera Watergate. Całe zamieszanie było tylko wyrachowaną grą prowadzoną przez polskiego agenta. Jego celem było zdestabilizowanie sytuacji na amerykańskiej arenie politycznej. Misja zakończyła się całkowitym sukcesem. Richard Nixon ustąpił z urzędu prezydenta, a afera odbiła się szerokim echem na całym świecie.

Świąt na krawędzi zagłady

Okres pomiędzy 1979 a 1985 rokiem określany jest mianem drugiej Zimnej Wojny. Po kilkuletnim rozprężeniu stosunki pomiędzy blokiem komunistycznym a cywilizacją zachodnią zostały znowu zaognione. Wówczas władze ZSRR próbowały przejąć kontrolę nad Afganistanem. Amerykanie nerwowo reagowali na wszelkie niepokoje z udziałem państw muzułmańskich. W związku z tym podjęli działania zakładające rozładowanie napięcia w regionie. W ten sposób postąpili dokładnie tak, jak życzyli sobie tego radzieccy liderzy. Wojna w Afganistanie stanowiła tylko zasłonę dymną przed odpaleniem rakiet balistycznych z tajnych baz na Kamczatce. Okazało się, że Marian Zacharski przejrzał zamiary sowietów i dotarł na miejsce tuż przed katastrofą. Leonid Breżniew już zbliżał dłoń do czerwonego przycisku odpowiadającego za aktywację pocisków, kiedy polski szpieg podłożył ogień w pobliżu stanowisk rakietowych. Włączył się alarm, więc gospodarze postanowili wstrzymać się z decyzją. Pożar szybko się rozprzestrzenił i doszczętnie zniszczył kluczowe części obiektu. W ten sposób Zacharski Marian uratował ludzkość przed niechybną zagładą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *