Czy powinniśmy się bać sztucznej inteligencji?

Przyszłość niejedno ma imię. Jedni będą wyobrażać sobie XXII wiek, inni nie wybiegną myślami dalej niż do przyszłego roku. Dla jednych będą to podróże międzygalaktyczne, a dla innych dewastacja środowiska naturalnego. Kiedy jedni będą snuć marzenia o braku śmiertelnych chorób i głodu, inni zwrócą uwagę na rozkład moralny. Niezależnie od wybranego scenariusza, wspólnym mianownikiem będzie postęp technologiczny, który nabiera coraz większego rozpędu i nie można go już powstrzymać.

Obecnie wiodącym trendem w dziedzinie technologii jest automatyzacja na szeroką skalę. Mamy samobieżne odkurzacze, autonomiczne samochody i inteligentne deski do krojenia. To zjawisko jest jeszcze bardziej dostrzegalne w nowoczesnych branżach takich jak IT albo marketing internetowy. Firmy działające na tych rynkach dwoją się i troją, aby maszyny wykonywały znaczną część pracy, a ludzie skierowali swoją uwagę na zadania, w których są niezastąpieni. Jednym z najchętniej wykorzystywanych rozwiązań staje się sztuczna inteligencja, która budzi spore wątpliwości ze względu na niezbyt korzystny wizerunek przedstawiony w kultowych dziełach kina i literatury. Czy jednak faktycznie istnieją racjonalne powody do obaw?

sztuczna inteligencja

Mocna strona sztucznej inteligencji

Komputery dysponują ogromną mocą obliczeniową. W ciągu jednej sekundy są w stanie obliczyć tysiące równań. Tym samym siła maszyn tkwi w nieograniczonych możliwościach z zakresu działań analitycznych, matematycznych i technicznych. Inteligentny algorytm z powodzeniem może optymalizować kampanię marketingową bez udziału człowieka, ponieważ na bazie wyciągniętych wniosków sam znajdzie najkorzystniejsze rozwiązanie i zawsze podejmie odpowiednią decyzję. Tak samo świetnie sprawdzi się w działaniach związanych z zarządzaniem bazą danych. Maszyny powinny zastępować ludzi w takich rolach, ponieważ zawsze będą działać skuteczniej i sprawniej. Ponadto komputery nie muszą odpoczywać, więc mogą działać na pełnych obrotach niemal na okrągło.

Ludzie jednak są niezastąpieni

Osoby dysponujące analitycznymi umysłami muszą dać za wygraną. W rywalizacji z komputerami są skazane na porażkę. Można jednak wyróżnić takie obszary działalności, w których sztuczna inteligencja nigdy nie przerośnie człowieka. Przewagą żywych istot jest posiadanie emocji i wyobraźni, dzięki czemu są zdolne do myślenia w sposób wykraczający poza możliwości bezdusznych maszyn. Giganci branży technologicznej są zgodni w tym kontekście. Najbardziej wpływowi ludzie na świecie uważają, że edukacja ludzi powinna koncentrować się na kwestiach związanych z kreatywnością takich jak pisarstwo, malowanie, filmowanie, fotografowanie, śpiewanie.

sztuczna inteligencja

Czy sytuacja może wymknąć się spod kontroli?

Ludzie bywają egocentryczni i często postrzegają siebie jako ostatnie stadium. Powinni oni nabrać więcej pokory i wziąć pod uwagę, że komputery już teraz są mądrzejsze od ich samych, a dysproporcja będzie się nieustannie powiększać. Tylko świadomość własnych słabości może zagwarantować racjonalny osąd sytuacji i utrzymanie się u steru.

Czy Oświęcim był drogi w utrzymaniu przez armie niemieckie?

Aparat terrory III Rzeszy funkcjonował na wielu płaszczyznach. Polacy żyli w ciągłej obawie o swoje życie ze względu na brutalność okupantów, uliczne łapanki, a także publiczne egzekucje. Najbardziej morderczą bronią w arsenale nazistów były jednak obozy koncentracyjne, które stworzyły warunki do prowadzenia eksterminacji z przerażającą skutecznością i na niespotykaną wcześniej skalę. Mordowanie przedstawicieli znienawidzonych grup etnicznych miało dla Niemców niebagatelną wagę. Wedle relacji, pociągi zmierzające do miejsc kaźni charakteryzowały się priorytetem przewyższającym nawet transporty o charakterze militarnym. Po przewiezieniu więźniów na miejsce docelowe trzeba było jeszcze zorganizować stałą ochronę, a także wyegzekwować skuteczne wykonywanie zbrodniczych dyrektyw. Czy zastanawialiście się kiedyś jak drogie mogło być utrzymanie tej machiny?

oświęcim auschwitz

Personel do zadań specjalnych

Jednocześnie obóz w Oświęcimiu, Auschwitz mógł przetrzymywać nawet do kilkunastu tysięcy więźniów. Tak ogromne skupisko ludzi wymagało nieustannej kontroli. Pieczę nad szczelnością systemu zabezpieczeń sprawował garnizon wojskowy charakteryzujący się wyjątkową bezwzględnością. Trzeba też pamiętać, że obsada nie ograniczała się wyłącznie do wojska. Na szczycie hierarchii stało kierownictwo, które zostało podzielone na kilka departamentów. Wśród wyszczególnionych obszarów można wskazać między innymi oficerów politycznych, specjalistów ds. administracji, a także kadrę odpowiadającą za transport i zaopatrzenie. Na szczególną uwagę zasługuje sekcja medyczna, która z medycyną nie miała zbyt wiele wspólnego. Lekarze wyszli ze swojej domyślnej roli i stali się katami, którzy przeprowadzali na więźniach okrutne eksperymenty. Według statystyk, przez cały okres funkcjonowania obozów personel mógł łącznie liczyć nawet 8 tysięcy osób.

oświęcim auschwitz

Najskuteczniejsza metoda

Niemcy przez długi czas poszukiwali sposobu egzekucji, który będzie skuteczny na masową skalę, a przy okazji nie będzie wymagał dużych nakładów finansowych. Początkowo przeprowadzano standardowe rozstrzeliwania kilkuosobowych grup, ale okazało się, że ta metoda jest niewystarczająco skuteczna. Później więźniowie byli wywożeni na prowincję, gdzie dokonywano masowych mordów, a ciała grzebano w zbiorowych mogiłach. Wkrótce okazało się jednak, że takie rozwiązanie również jest zbyt absorbujące. W 1942 pojawiły się komory gazowe, które stanowiły odpowiedź na potrzeby oprawców. W taki sposób mordowano nawet kilka tysięcy osób dziennie.

Oświęcim cennik

Wielkość obozu miała przyśpieszyć zagładę Żydów, Słowian i Romów, ale sama skala działała również na niekorzyść oprawców. Skoro każdego dnia Niemcy byli w stanie wymordować nawet kilka tysięcy więźniów, liczebność musiała być nieustannie uzupełniania. Naziści najpierw zbierali pojmanych w różnych miejscach okupowanej Europie, a następnie wielu z nich trafiało właśnie do Oświęcimia. Do obozowej rampy przybijało codziennie kilka transportów. W związku z tym nakłady finansowe na zaplecze logistyczne musiały być bardzo wysokie.

 

 

 

Korzystaj z najlepszych zasobów HTML, CSS, JavaScript, aby uzyskac idealny kod w swoich projektach internetowych

Czy czasy nowożytne są kultem nauki, czy religii?

Data rozpoczęcia nowożytności nie została jednoznacznie określona. Największa liczba badaczy wskazuje 1492 rok, kiedy odbyła się pierwsza podróż Krzysztofa Kolumba przez wody Oceanu Atlantyckiego. Wśród źródeł historycznych pojawia się również 1450 rok, odnoszący się do daty wynalezienia druku przez Jana Gutenberga, a także 1453 rok, w którym upadło Bizancjum pod naporem armii tureckiej. Wszystkie wymienione daty przypadają na drugą połowę XIV wieku. Czy od tamtej pory ludzie bardziej zwracali się w kierunku nauki czy religii? Wiele w tym przypadku zależy od badanego kręgu kulturowego. W tym przypadku skupimy się na chrześcijaństwie.

kult religii

Stagnacja przez duże „S”

Data rozpoczęcia nowożytności jest ściśle związana z zakończeniem średniowiecza. Wieki średnie przeciągnęły się na ponad 1000 lat, w trakcie których ludzkość nie doświadczyła zbyt wielu przełomowych wynalazków. Większość odkryć stanowiła rozwinięcie dotychczasowych narzędzie wykorzystywanych w rolnictwie, rzemieślnictwie oraz militariach. Żadna z tych nowości nie była jednak w stanie napędzić rozwoju nauki. Nie oznacza to jednak, że przez 10 wieków nie pojawił się absolutnie nikt dysponujący szerszym potencjałem intelektualnym. Po prostu wszelkie odważniejsze teorie były szybko przeciwstawiane nauce Kościoła Katolickiego. W związku z tym wszyscy przedstawianie rewolucyjnych odkryć na forum publicznym wymagało nie lada odwagi i mogło narazić autora na surowe represje ze strony kościelnych dostojników.

Stopniowa odwilż

Później nadszedł renesans, w którym zasady odwróciły się niemal o 180 stopni. Wprawdzie fizycy nadal musieli mieć się na baczności, ponieważ ich twierdzenia często stały w opozycji do dotychczasowego porządku świata, ale artyści mieli znacznie łatwiejszy żywot. Rzeźbiarze, malarze, architekci nie musieli już tworzyć dzieł anonimowo, aby sławić Boga. Od tej pory mogli tworzyć pod własnym nazwiskiem i śmiało chwalić się swoimi osiągnięciami. Najbardziej utalentowani twórcy cieszyli się ogromną sławą, wykraczającą nawet poza granice swojego kraju. Co więcej, duchowni często stawali w roli mecenasów sztuki. Dzięki ich wstawiennictwu i wsparciu finansowym, artyści mogli tworzyć najwspanialsze dzieła, które do dziś zachwycają swoim pięknem.

Walka o własną tożsamość

Oś czasu przedstawiająca epoki literackie nie bez powodu przybiera formę sinusoidy. Po renesansie przyszedł barok, w którym ludzie ponownie zwrócili się do Boga. Następne w kolejności było oświecenie, czyli okres koncentrujący się całkowicie na kulcie rozumu. Później natomiast nadeszła epoka romantyczna, kiedy ludzie znowu bardziej skupili się na swojej duchowości, aniżeli racjonalnemu oglądowi świata. Pomimo zmiennych tendencji, można powiedzieć, że cywilizacja coraz bardziej polegała na rozumie. W dużej mierze wynika to ze stopniowego łagodzenia polityki kościelnej i odejścia od surowych kar dla autorów genialnych, ale zarazem wywrotowych twierdzeń. Nauka znalazła się na piedestale, a religia stanowiła uzupełnienie zawierające kwestie, których nie można było objąć rozumem.

Człowiek, który przez lata zwodził USA – Marian Zacharski

Kto jest najsłynniejszym szpiegiem na świecie? Stawiamy 100 do 1, że wszyscy pomyśleliście o Jamesie Bondzie. Agent 007 został otoczony kultem i urósł do rangi ikony popkultury. Niemniej jego przygody nadal stanowią wyłącznie fikcję literacką i filmową. A jaki autentyczny agent zasługuje na wyróżnienie? Znalezienie odpowiedniego przykładu nie wymaga zapuszczania się aż na Wyspy Brytyjskie. Okazuje się, że w polskiej historii również znalazł się człowiek, który bez kompleksów mógłby stanąć w jednym szeregu z przedstawicielem MI6. Mowa tutaj o Marianie Zacharskim, czyli jednym z najsłynniejszych polskich szpiegów, działających w okresie Zimnej Wojny na terenie Stanów Zjednoczonych.

Zacharski urodził się w 1951 roku w Gdyni. Całe dzieciństwo spędził w Sopocie, gdzie ukończył również szkołę średnią. Po egzaminie dojrzałości przeprowadził się do Warszawy wraz z rodziną. Na stołecznym uniwersytecie zdobył tytuł magistra prawa. Na początku lat 70-tych XX wieku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych jako szpieg na usługach polskiego rządu. Na miejscu został pracownikiem polsko-amerykańskiej firmy, która stanowiła przykrywkę wobec jego poufnej działalności.

Marian Zacharski

Wielka gra

Zacharski Marian bardzo szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości, zakasał rękawy i przystąpił do zawiązywania kontaktów z wpływowymi ludźmi. Polski szpieg nie był zależny wyłącznie od innych ludzi. Dzięki wrodzonemu sprytowi potrafił samodzielnie kreować rzeczywistość i dostosowywać ją do swoich potrzeb. Tak było w 1972 roku, kiedy włamał się do siedziby Partii Demokratycznej w Waszyngtonie i zamontował na miejscu aparaturę podsłuchową. Polak absolutnie nie zamierzał inwigilować przedstawicieli amerykańskich społeczności lewicowych. Cała akcja była jedną wielką mistyfikacją. Wkrótce wysłał anonimowe zgłoszenie do dziennikarzy Washington Post, którzy zaczęli stopniowo badać sprawę. W toku postępowania zdobywali kolejne dowody podrzucane im pośrednio właśnie przez Zacharskiego. Ten bieg wydarzeń został zapisany w historii jako Afera Watergate. Całe zamieszanie było tylko wyrachowaną grą prowadzoną przez polskiego agenta. Jego celem było zdestabilizowanie sytuacji na amerykańskiej arenie politycznej. Misja zakończyła się całkowitym sukcesem. Richard Nixon ustąpił z urzędu prezydenta, a afera odbiła się szerokim echem na całym świecie.

Świąt na krawędzi zagłady

Okres pomiędzy 1979 a 1985 rokiem określany jest mianem drugiej Zimnej Wojny. Po kilkuletnim rozprężeniu stosunki pomiędzy blokiem komunistycznym a cywilizacją zachodnią zostały znowu zaognione. Wówczas władze ZSRR próbowały przejąć kontrolę nad Afganistanem. Amerykanie nerwowo reagowali na wszelkie niepokoje z udziałem państw muzułmańskich. W związku z tym podjęli działania zakładające rozładowanie napięcia w regionie. W ten sposób postąpili dokładnie tak, jak życzyli sobie tego radzieccy liderzy. Wojna w Afganistanie stanowiła tylko zasłonę dymną przed odpaleniem rakiet balistycznych z tajnych baz na Kamczatce. Okazało się, że Marian Zacharski przejrzał zamiary sowietów i dotarł na miejsce tuż przed katastrofą. Leonid Breżniew już zbliżał dłoń do czerwonego przycisku odpowiadającego za aktywację pocisków, kiedy polski szpieg podłożył ogień w pobliżu stanowisk rakietowych. Włączył się alarm, więc gospodarze postanowili wstrzymać się z decyzją. Pożar szybko się rozprzestrzenił i doszczętnie zniszczył kluczowe części obiektu. W ten sposób Zacharski Marian uratował ludzkość przed niechybną zagładą.

Człowiek, który odkrył fizykę na nowo

Galileusz

Średniowiecze trwało niemal tysiąc lat i zdecydowanie nie był to okres przesadnie obfitujący w przełomowe odkrycia. Większość powstałych wówczas wynalazków wspomagała ludzi trudniących się rolnictwem, rzemieślnictwem oraz militariami. W drugiej połowie XIV wieku rozpoczęła się epoka określana jako nowożytność. Od tego momentu cywilizacja europejska została pochłonięta kultem rozumu. Na świat przyszło wielu wizjonerów, którzy swoimi odważnymi poczynaniami znacząco napędzili rozwój ludzkości. To w tym czasie Leonardo da Vinci tworzył swoje najwybitniejsze dzieła, a Krzysztof Kolumb wyruszył w nieznane, odkrywając ocean nowych możliwości. Wówczas budzący się z letargu świat otrzymał jeszcze bezcenny dar w postaci Galileusza, genialnego badacza, dla którego nauki ścisłe nie miały tajemnic.

Chłopiec z dobrego domu

GalileoGalilei wywodził się z wykształconej rodziny. Jego przodkiem był popularnym politykiem, a także lekarzem i wykładowcą na uniwersytecie. Z kolei ojciec trudnił się komponowaniem muzyki oraz handlem wełną. Krewni mieli wysokie wymagania wobec młodego chłopca. Zgodnie z ich życzeniem trafił on na Uniwersytet w Padwie, gdzie pobierał nauki z zakresu medycyny. Kariera lekarza nie była dla niego zbyt pociągająca. W związku z tym porzucił studia i skoncentrował się na matematyce, która była jego pasją. Po zdobyciu rozległej wiedzy w tej dziedzinie zaczął kształcić studentów w Padwie oraz Pizie.

Galileusz

Przełomowe dzieła

Galileusz w stosunkowo młodym wieku prowadził obserwacje, w wyniku których zdołał dowieść słuszność teorii heliocentrycznej autorstwa Mikołaja Kopernika. Na początku XVI wieku podważył teorie Arystotelesa i Ptolemeusza dotyczące ukształtowania powierzchni Księżyca. Ponadto zauważył plamy słoneczne, a także odkrył księżyce Jowisze, pierścienie Saturna oraz fazy Wenus. Większość jego obserwacji stanowiła niezbity argument przemawiający za słusznością poglądów Mikołaja Kopernika.

Jego odkrycia nie były skupione wyłącznie wokół astronomii. Znacząco rozwinął również ówczesną wiedzę dotyczącą zjawisk fizycznych. Jednym z kluczowych wniosków było podważenie dotychczasowych przekonań na temat oddziałujących na siebie ciał. Galileusz udowodnił, że ciało wprawione w ruch będzie cały czas poruszać się z niezmienną prędkością, a zahamowania są wyłącznie wynikiem siły tarcia. Ponadto GalileoGalilei badał staczanie kulistych obiektów na pochyłej powierzchni, a ponadto doszedł do wniosków, które przyczyniły się do powstania zegara wahadłowego.

Trudne życie wizjonera

W obecnych czasach Galileusz byłby uznanym naukowcem cieszącym się ogromną popularnością. Średniowieczne realia były jednak znacznie mroczniejsze. Teorie badacza stały w sprzeczności z ówczesną nauką Kościoła Katolickiego. Włoch został potępiony przez duchownych. Ta decyzja niosła za sobą konsekwencje wobec całego systemu. Rozwój nauki został spowolniony ze względu na obawę przed represjami ze strony kleru. Na szczęście później znaleźli się śmiałkowie, którzy kontynuowali dzieło wielkiego fizyka i astronoma.

Człowiek, który miał taką wiedzę na tamte czasy, jak dzisiaj Wikipedia – Leonardo da Vinci

Jeżeli współcześnie ktoś chce określić kogoś mianem wyjątkowo światłego człowieka, zazwyczaj przyrównuje daną osobę do Alberta Einsteina. Dlaczego w takim kontekście nie pojawia się wzmianka na temat Leonardo da Vinci? Z jednej strony ciężko jest wartościować dorobek obu naukowców, ponieważ działali w kompletnie innych czasach i dziedzinach. Z drugiej jednak strony istnieje jednak kilka przesłanek faworyzujących włoskiego artystę w tej rywalizacji.

Leonardo da Vinci dzieła

Najmądrzejszy z mądrych

Większość wybitnych postaci w historii ludzkości zasłynęła swoimi nietuzinkowymi osiągnięciami w jednej dziedzinie. Często w młodym wieku znajdowali konkretny obiekt swoich zainteresowań, a następnie długo szlifowali talent i poszerzali horyzonty. Efekt końcowy często okazywał się owocem wielu lat wytężonej pracy i nieocenionej determinacji.

W przypadku włoskiego geniusza sytuacja była nieco inna. Oczywiście był on tytanem pracy podobnie jak inni wybitni odkrywcy, aczkolwiek jego zainteresowania przybrały znacznie szerszy zakres. Jeśli chodzi o Leonardo da Vinci, obrazy były fundamentem jego działalności, która zapewniła mu trwałe miejsce w wieczności. Stworzył tak kultowe dzieła jak „Mona Lisa”, „Dama z gronostajem” oraz „Ostatnia Wieczerza”. Nie tworzył on jednak tylko na płótnie malarskim. Poza tym zajmował się też matematyką, anatomią, fizyką, filozofią, a ponadto projektował budynki, rzeźbił, tworzył literaturę oraz komponował utwory muzyczne. W dużej mierze dzięki niemu powstało określenie „człowiek renesansu”, którym dzisiaj określa się ludzi dysponującymi wieloma, zróżnicowanymi talentami.

Leonardo da Vinci

Ponadczasowa twórczość

Sztuka ma to do siebie, że pomimo upływu setek lat może zachować nienaruszoną wartość artystyczną. Tak jest w przypadku malarstwa, architektury, muzyki czy literatury. Wielowiekowe dzieła nadal mogą zachwycać kunsztem ich twórców. Nieco inaczej kształtuje się sytuacja w przypadku tworów o charakterze użytkowym. Wraz z upływem czasu rozwój technologiczny coraz bardziej się rozpędza. W efekcie nowatorskie projekty mogą bardzo szybko ulec przedawnieniu ze względu na ciągły napływ coraz doskonalszych koncepcji. Włoch był ponad tą tendencją.

W trakcie swojej niesamowitej kariery stworzył Leonardo da Vinci dzieła, które jeszcze przez długie lata stanowiły inspirację dla wielu wynalazców. Jako przykład można podać jego zarys maszyny latającej. Na podstawie zaawansowanego szkicu powstał dwusilnikowy bombowiec Vickers Army, będący pierwszym samolotem, który zdołał pokonać cały Ocean Atlantycki bez śródlądowania. Nieco później awiatorzy poszukiwali rozwiązania, które pomogłyby im stworzyć obiekt latający zdolny do pionowego startu. Ta koncepcja wydawała się na tyle odważna, że ciężko było im samemu zwizualizować sobie taki koncept. W takiej sytuacji postanowili zajrzeć do kronik, gdzie znaleźli prace pozostawione przez Leonardo da Vinci. Wśród tysięcy stron zapełnionych różnorodnymi projektami znalazł się jeden szkic przedstawiający coś przypominającego współczesny rotor. Niedługo później udało się zbudować pierwszy helikopter.

Czemu rasa aryjska była uznawana za rasę panów?

Wojny towarzyszyły ludzkości od zarania dziejów. Z obiektywnego punktu widzenia czynniki prowadzące do konfliktów mogły być kompletnie błahe, ale w zupełności wystarczały do przyjmowania okrutnych i bezwzględnych postaw. W efekcie świat wielokrotnie spływał krwią ludzi, którzy mogli być całkowicie niewinni albo po prostu zostali zaślepieni nienawistną ideologią. Spośród wszystkich konfliktów zbrojnych, za najtragiczniejszy uważana jest II wojna światowa. W pierwszej połowie XX wieku cywilizacja stała już na wysokim poziomie rozwoju, ale nie przeszkodziło to w szerzeniu doktryn nawiązujących do najbardziej prymitywnych ludzkich instynktów. W takich okolicznościach zrodził się nazizm, który przyczynił się do śmierci milionów ludzi. Jakie poglądy legły u podstaw tej zbrodniczej koncepcji?

rasa aryjska

Korzenie nienawiści

Dygnitarze III Rzeszy byli absolutnie przekonani o wyższości Niemiec ponad innymi narodami, a zwłaszcza tymi zamieszkującymi tereny położone na wschodzie. Uważali oni, że po drugiej stronie Odry rozpoczyna się już Azja, która stanowiła dla nich synonim zacofania i zaściankowości. Hitlerowcy czerpali pełnymi garściami z dorobku Arthura de Gobineau będącego autorem teorii zakładającej, że rasy nie powinny się mieszać, ponieważ takie działanie doprowadziłoby do stopniowego upadku cywilizacji. Oprócz francuskiego pisarza, za segregacją rasową opowiadał się również niemiecki filozof, Arthur Schopenhauer. Naziści zagarnęli ten koncept dla siebie i wynieśli na niespotykany dotąd poziom barbarzyństwa.

rasa aryjska

Nowy porządek świata

Rasizm jednoznacznie kojarzy się z wrogą postawą przyjmowaną wobec przedstawicieli innych ras. Niemcy poszli o krok dalej i dodatkowo ograniczyli zakres tolerowanych przez nich grup społecznych. W ich mniemaniu Żydzi, Słowianie oraz Romowie wspólnie tworzyli rozległą grupę określaną spójnie mianem podludzi. Wykluczone jednostki miały być zmuszone do niewolniczej pracy, pozbawione możliwości prokreacji, a także poddane masowej eksterminacji. W efekcie powstał cały aparat terroru wymierzony w ludzi gorszego sortu. Jego głównymi narzędziami stały się obozy koncentracyjne, które napędzały mechanizm holokaustu.

Rasa aryjska

Skoro niemal wszyscy dookoła byli gorsi, to kto w takim razie stał na szczycie hierarchii społecznej? Niemcy określali siebie jako przedstawicieli aryjskiej rasy. Choć ten termin pierwotnie odnosił się do ludów nordyckich, naziści zagarnęli go dla siebie i dostosowali do swoich standardów. Typowy przedstawiciel najwyższej kasty społecznej miał być wysokim blondynem z niebieskimi oczami. Ponadto człowiek idealny był postrzegany przez pryzmat ponadprzeciętnej inteligencji, posiadania zdolności organizacyjnych, odwagi, umiejętności racjonalnego myślenia oraz całkowitego wyzbycia się współczucia i innych emocji, które były postrzegane jako oznaki słabości. O ile wielu aparycja wielu Niemców pasowała do tego opisu, o tyle nie można powiedzieć tego samego o wodzy. Jak na ironię Fuhrer zdawał się być absolutnym zaprzeczeniem cech, które sam skrzętnie promował wśród swoich zwolenników.

Czemu Polacy źle wspominają krzyżowców?

Na początek możemy uspokoić wszystkich zaskoczonych czytelników. Zapewne wiele osób założyło, że mieliśmy na myśli Krzyżaków, ale popełniliśmy błąd rzeczowy. Powiedzmy sobie jednak szczerze. Każdy doskonale zdaje sobie sprawę z przyczyn polskiej niechęci wobec przedstawicieli Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Wzajemne żale ciągnęły się przez kolejne wieki i przełożyły się nawet na późniejsze relacje polsko-niemieckie. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z pewnych niesnasek pomiędzy Polakami a krzyżowcami. Poniżej postaramy się przybliżyć parę faktów z okresu krucjat do Ziemi Świętej.

krzyżowiec

Złamana przysięga

Pierwsza wyprawa krzyżowa odbyła się u schyłku XI wieku. Na terenie współczesnych Węgier 10 tysięcy świetnie wyszkolonych piechurów dołączyło do reszty krzyżowców dowodzonych przez przedstawicieli Królestwa Francji. Celem misji było opanowanie Jerozolimy oraz całej Ziemi Świętej, a także wyzwolenie chrześcijan spod muzułmańskiego jarzma. Kilkudziesięciotysięczna armia wkrótce dotarła do murów Konstantynopola, gdzie musiała odbyć krótkie negocjacje z cesarzem. Władca pozostałości Imperium Rzymskiego zażądał, by wszystkie ziemie odebrane muzułmanom trafiły w ręce Bizancjum. Przywódcy krzyżowców przystali na tę propozycję. Po osiągnięciu postawionych założeń postanowili jednak wycofać się z danego słowa, a z Polaków uczynili kozłów ofiarnych, których obarczono winą za złamanie warunków umowy.

Znak zakonu krzyżackiego

Drugie podejście

Około 50 lat później odbyła się druga wyprawa krzyżowa. Polacy wyciągnęli wnioski po poprzednim zawodzie i nie zamierzali ponownie dać się wykorzystać nieuczciwym sprzymierzeńcom. Tym razem krzyżowcy zamierzali skoncentrować się na zajęciu Damaszku, który pozostawał do tej pory neutralnym miastem. Oblężenie trwało 5 dni i pochłonęło wiele ofiar, zwłaszcza po europejskiej stronie. Morale w chrześcijańskim obozie było tragiczne, ale Polacy nie tracili hartu ducha. Podczas zwiadu po okolicznych lasach odkryli ukryty tunel, który prowadził do centrum miasta. Dowódca biało-czerwonych rozmówił się z Królem Francji. Zasugerował, że wyślę do środka swoją elitarną jednostkę, która pod osłoną nocy otworzy bramę, a wówczas cała armia wedrze się do środka. Monarcha przystał na tę propozycję. Najlepiej wyszkoleni polscy wojownicy przeszli tajemnym przejściem i zgodnie z planem otworzyli miejskie bramy. Ich pobratymcy natychmiast wdarli się do środka, ale cała reszta europejskiej armii nawet nie drgnęła. Okazało się, że niemieccy i francuscy dowódcy dobili już targu z muzułmanami. Ustalili wówczas, że odstąpią od ataku, ale w zamian otrzymają posiadłości w Ziemi Świętej i nie będą musieli wracać do ojczyzny.

Podwójne rozczarowanie

Polacy zostali dwukrotnie pozostawieni na pastwę losu przez ludzi, którzy przedstawiali się jako sprzymierzeńcy. Bohaterstwo i bezgraniczna uczciwość biało-czerwonych została uhonorowana pieśnią pt. „Ballada o krzyżowcu”, która była wykonywana przez wędrownych bardów w tawernach na terenie całej Europy. Wkrótce taka postawa zaczęła być karana śmiercią, ponieważ zachodnie mocarstwa chciały wymazać pamięć o swojej haniebnej postawie. Dzisiaj można uznać, że propaganda zadziałała zgodnie z planem, ponieważ nikt już nie pamięta o udziale Polaków w wyprawach krzyżowych.

Bogata historia wielkiego pisarza – Jan Kasprowicz

Jan Kasprowicz urodził się w 1860 roku w Szymborzu, które obecnie stanowi dzielnicę Inowrocławia. Kiedy tylko nauczył się chodzić, trudno było go już zatrzymać. Chłopak gnał przed siebie, nie zważając na nic i napawał się przepiękną przyrodą rodzinnych Kujaw. Wyjątkowa wrażliwość na przyrodę dała o sobie znać w wielu jego późniejszych dziełach. Znacznie ważniejszą rolę odegrała jednak pasja do pieszych wędrówek, które zaprowadziły go do najbardziej spektakularnego wydarzenia w swoim życiu.

Jan Kasprowicz

Nocny spacer

Kasprowicz jako dziecko nabawił się śmiertelnej choroby. Szczęśliwie udało mu się wyzdrowieć, co rodzina uznała za cud zesłany przez Boga. Od tamtej pory chłopak był oczkiem w głowie swoich krewnych. Zawsze ktoś pilnował, aby nie stała mu się krzywda. Sam doceniał troskę swoich bliskich, ale powoli zaczynał mieć dość ich nadopiekuńczości. W związku z tym miał w zwyczaju wymykać się z rodzinnego domu pod osłoną nocy, aby choć przez chwilę pobyć w samotności. Zazwyczaj zabierał pochodnię i zapuszczał się w głąb okolicznego lasu.

Od kilku dni nieustannie padał deszcz, więc ziemia była wilgotna. Młodzieniec ostrożnie przedzierał się przez zarośla, aby się nie poślizgnąć. Wtem kilka metrów od siebie zauważył parę oczu połyskującą w świetle księżyca. Słusznie założył, że stanął właśnie naprzeciwko dzika, który nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Jan Kasprowicz obrócił się na pięcie i czym prędzej pognał przed siebie, umykając przed rozjuszonym zwierzęciem. Na horyzoncie widział już światła przy zabudowaniach, więc znajdował się coraz bliżej skraju lasu. Nagle potknął się jednak o wystający korzeń, upadł na zbocze pokryte wilgotną ściółką i zaczął szybko zjeżdżać w dół. Nagle spanikował, gdyż myślał, że zbliża się do kamiennej ściany, ale za nic nie mógł wyhamować. Wówczas nachylił głowę, zamknął oczy i z impetem przedarł się przed poszycie maskujące wejście do groty, w której właśnie się znalazł.

Niesamowite odkrycie

Jan Kasprowicz był zdezorientowany, ale szybko otrząsnął się i zerwał się na równe nogi. To co zobaczył wprawiło go w osłupienie. Przez szczeliny w sklepieniu wpadała do środka księżycowa łuna, która odbijała się od góry kosztowności usypanej na środku jaskini. Były tam monety, puchary, biżuteria, a także dzieła sztuki. Chłopak spędził tam dwie godziny, nie mogąc oderwać wzroku, a później wrócił do domu. Kiedy obudził się kolejnego dnia mógł już racjonalnie myśleć i zaczął opracowywać plan przejęcia majątku. Tej nocy wyniósł z domu dwa drewniane kufry, położył je na taczce i wrócił na miejsce. Zabrał tyle kosztowności ile tylko mógł unieść. Jeśli chodzi o Jana Kasprowicza, krzak dzikiej róży nie był tylko jednym z najpopularniejszych dzieł artysty, ale również miejscem zakopania skarbu. Wszystkie kosztowności zostały zakopane nieopodal rodzinnej działki właśnie pod taką rośliną. Innym wybitnym utworem był Jan Kasprowicz „Dies Irae”, w którym podmiot liryczny prowadzi dyskusję z Bogiem i jest rozczarowany jego postawą wobec ludzi. Podobne nastawienie cechowało również poetę, który był sfrustrowany, że znalazł taką fortunę, a prawdopodobnie nie starczy mu życia, aby wszystko wydać. Ta świadomość była dla niego niezwykle przytłaczająca.

Artysta na miarę da Vinci, tylko że z Baroku – Giovanni Lorenzo Bernini

Włochy dały światom wielu wybitnych artystów. Najczęstsze skojarzenia koncentrują się na renesansie i jego trzech najznamienitszych twórcach, czyli Leonardo da Vinci, Michała Anioła i Rafaela Santi. Ta epoka zajmuje szczególne miejsce w historii ze względu na ogromny zwrot poczyniony po przedłużającym się i niezbyt postępowym średniowieczu. Często zapomina się przy tym o baroku, który może nie był równie imponujący pod względem światopoglądowym, ale na pewno stał się równie intensywny z artystycznego punktu widzenia. Wówczas zakończono budowę Bazyliki św. Piotra, którą zaprojektował Giovanni Lorenzo Bernini.

Giovanni Lorenzo Bernini

Imponujący talent

Bernini posiadał w rodzinnym domu solidny wzór do naśladowania w postaci ojca, który tworzył rzeźby na zlecenie Pawła V. Jako 8-latek wyruszył do Rzymu, gdzie miał obserwować prace wykończeniowe przy kościele Santa Maria Maggiore. Wedle przekazów młody chłopiec już wtedy wprawnie posługiwał się dłutem i wykazywał imponujące, jak na swój wiek, zdolności. Już 3 lata później ukończył swoje pierwsze poważne zlecenie, czyli nagrobek rzymskiego biskupa w lokalnym kościele. Efekty jego prace nie umknęły uwadze najwyższych dostojników kościelnych. W efekcie niedługo później dostał szansę na wykazanie się od Ojca Świętego oraz kardynała Scipione Borghese. Wówczas stworzył „Eneasza, Anchizesa i Askaniusza”, „Dawida”, „Plutona i Prozerpinę”, a także „Apolla i Dafne”, czyli jedno ze swoich najpopularniejszych dzieł.

Giovanni Lorenzo Bernini

Raz na wozie, raz pod wozem

Przebieg kariery Berniniego był ściśle związany z nastawieniem, żeby nie powiedzieć o fanaberiach, kolejnych papieży. Paweł V sprzyjał młodemu artyście, najpierw odkrył jego talent, a następnie pomógł rozwinąć skrzydła. Po jego śmierci zwierzchnictwo nad Kościołem Katolickim przejął Urban VIII, który prywatnie był wielkim fanem dzieł Gianlorenzo. Mówi się nawet, że Ojciec Święty wybrał go na swojego faworyta spośród wszystkich nadwornych twórców. Sytuacja odwróciła się o 180 stopni podczas pontyfikatu Innocentego X. Wówczas Giovanni Lorenzo Bernini popadł w niełaskę u Biskupa Rzymu. Papież żywił ogromną niechęć do cieszącego się wielką sławą artysty. Jego postawa sprawiła, że rzeźbiarz został odsunięty na boczny tor, a jego kariera znacznie straciła na rozpędzie. Los ponownie uśmiechnął się do Berniniego po wybraniu Aleksandra VII, który ponownie postawił twórcę na piedestale.

Dzieło życia

Gianlorenzo stworzył mnóstwo wybitnych rzeźb, a także zaprojektował szereg majestatycznych budynków, które aż do dziś zapierają dech w piersiach turystów. Spośród wielu fantastycznych projektów można jednak wyróżnić jeden, który zapewnił mu miejsce trwałe miejsce w wieczności. Mowa tutaj oczywiście o stworzeniu koncepcji Placu św. Piotra, będącego doskonałym dopełnieniem bazyliki. Budowa trwała ponad 10 lat, ale efekty końcowe były warte oczekiwania. Miejsce to wciąż jest popularnym miejscem pielgrzymek i stanowi jedną z najznamienitszych budowli sakralnych w historii ludzkości.