Stanisław Wyspiański został zapamiętany jako wybitny dramaturg, poeta oraz malarz. Jego zdolności artystyczne sprawiły, że cieszył się ogromną popularnością. Miłośnicy obwołali go nawet czwartym wieszczem narodowym, stawiając go w jednym szeregu z Adamem Mickiewiczem, Juliuszem Słowackim oraz Zygmuntem Krasińskim. Co ciekawe, Wyspiański był również przodkiem Wojtka Sokoła, który kontynuuje jego dzieło na współczesnej scenie muzycznej. W oparciu o wszystkie wymienione aspekty można uznać, że artysta był naprawdę wielkim człowiekiem. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj tylko o jego ducha, a o ciało.

Stanisław Wyspiański

Sport to zdrowie

Stanisław Wyspiański od najmłodszych lat był bardzo aktywny. Rodzice nie mogli zapanować nad jego temperamentem. W związku z tym doszli do wniosku, że powinni spróbować rozbudzić w swoim synu miłość do sportu. Regularne treningi powinny stanowić ujście dla niespożytej energii młodzieńca. Chłopak próbował swoich sił w piłce nożnej, koszykówce, siatkówce, ale w żadnej z tych dyscyplin nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Największa przeszkodą była jego rachityczna postura, która sprawiała, że w sportach kontaktowych był poniewierany przez rywali, a w sportach wymagających większego zasięgu rąk był po prostu z góry skazany na porażkę.

Punkt zwrotny

Kiedy Wyspiański skończył 12 lat był już o dwie głowy niższy od swoich rówieśników. Jego koledzy przechodzili już mutację, a on sam jeszcze zawodził piskliwym głosem. Nastolatek nabawił się kompleksów z tego powodu. Nie dość, że on sam nie akceptował swojego wyglądu to jeszcze nieustannie bywał obiektem szyderstw innych osób.

W tym samym roku sytuacja zaczęła się stopniowo zmieniać. Stanisław zauważył, że spodnie i koszule stają się dla niego zbyt krótkie. Początkowo nie mógł w to uwierzyć, ale w ciągu kilku miesięcy urósł aż o 15 centymetrów. Już w tym momencie osiągał wzrost zbliżony do swoich rówieśników, ale jego organizm nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W wieku 14 lat mierzył już ponad 2 metry.

Stanisław Wyspiański

Drugie podejście

Chłopak przypomniał sobie, że kilka lat temu był świetnym koszykarzem pod względem technicznym, ale ograniczała go drobna postura. Teraz mógł wreszcie wrócić na boisko i wykorzystać swoje warunki fizyczne. Jak pomyślał, tak też zrobił. Już od pierwszego gwizdka nie dawał żadnych szans swoim przeciwnikom. Wtedy doszedł do wniosku, że wielka kariera stoi przed nim otworem. Wówczas zawiązał pierwsze kontakty w środowisku sportowym. Kilka dni później miał rozegrać mecz pod okiem doświadczonych specjalistów. W razie powodzenia, dostałby angaż w lokalnej drużynie. Wówczas nie myślał o niczym innym i opowiadał każdemu o swoich planach. Matka sprowadziła go jednak na ziemię. Powiedziała wówczas: „Stanisław Wyspiański, wesele jeszcze przed tobą, pamiętaj”. Chodziło o ślub jego brata, który odbywał się w najbliższy weekend. Chłopak wolałby trenować zamiast uczestniczyć w uroczystości, ale nie miał wyjścia i musiał wziąć udział w ceremonii. Przy wyjściu z kościoła doszło do niefortunnego wypadku. Stanisław potknął się o welon panny młodej, upadł na chodnik i złamał sobie miednicę. Ta kontuzja pogrzebała marzenia o sportowej karierze. W związku z tym młodzieniec postanowił oddać się karierze artystycznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *